Dreamy… nasza kochana Dreamy… Odeszła w tragicznych okolicznościach…

alt

Ten artykuł będzie pełen łez, pełen bólu i smutku, bo chociaż normalną rzeczą jest, że opuszczają nas nasi znajomi, nasza rodzina, nasi najlepsi czworonożni przyjaciele, to jednak nie w taki sposób.

Znieczulica policjantów. Bo jak to inaczej nazwać można?
Powszechnie mówimy o znieczulicy społeczeństwa. O tym, że nie reagujemy na cierpienie innych. Właśnie idealny przykład tego stanu rzeczy miał miejsce 7 lipca 2014 roku. Do całej sytuacji doszło w godzinach porannych, gdy to jadąca samochodem kobieta została zatrzymana przez dwóch policjantów z powodu przekroczenia prędkości. Na nic zdało się tłumaczenie, że miał miejsce wypadek i wiezie swojego konającego psa do specjalistycznej kliniki weterynaryjnej. Na nic cały płacz i próba wyjaśnienia, że liczy się każda minuta… W odpowiedzi dostała jedynie zimny tekst „A co, to nie ma już w Lubartowie weterynarza?”.

Przyspieszone bicie serca, zakrwawione ręce trzęsące się z nerwów, z bezradności, z rozpaczy… i jedna jedyna myśl kłebiąca się w głowie… by ocalić swego psa.

Czy policjanci byli na tyle ślepi, żeby nie dostrzec zakrwawionych rąk kobiety? Płaczącej nastolatki siedzącej z tyłu, która również była zakrwawiona? Czy tak trudno było zerknąć na tylną kanapę i zobaczyć psa, który wykrwawiał się na śmierć podczas gdy stróże prawa zajmowali się wypisywaniem mandatu?

Kobieta prosiła by towarzyszyli jej w drodze do lecznicy, by ktoś najpierw zajął się psem, a dopiero później mandatem. Niestety nieugięci i zimni policjanci nie okazali nawet grama współczucia, opóźniając dojazd do lecznicy swoim pozbawionym ludzkich odruchów zachowaniem, gdzie każda sekunda była na wagę złota!

W takiej chwili najważniejsze jest ratownie swojego pupila, członka rodziny, swojego najlepszego przyjaciela.

Ten dzień na zawsze pozostanie w naszej pamięci, gdyż odeszła za tęczowy most suczka dobrze wszystkim znana, matka psów ratowniczych specjalnie szkolonych do poszukiwań ludzi, psów biorących udział w dogoterapii, psów pracujących dla ludzi i z ludźmi. W tym momencie nie ważne są jednak tytuły. Ważne jest, że odszedł członek rodziny, ukochana przyjaciółka.