Wszystko zaczęło się pod koniec października…
Wtedy to moja przyjaciółka znalazła na ruchliwej szosie seterkę.

Suczka była w dość kiepskim stanie, miała odleżyny, chore nerki, ranki na pyszczku, była
mocno wychudzona.
Wanda zabrała ją do domu.
I zamieszkały razem: Wanda, Jej mama staruszka, malutka, dziewięcioletnia suczka – Nori i seterka – otrzymała imię Elza.
Dziewiątego stycznia Wanda umarła. Nagle.


Jej mama – była lekarka, przemiła staruszka, dostojna i kochająca psy – została sama z dwiema suczkami
a ma już 79 lat i jest zupełnie sama. Niedawno zmarła nagle Jej ostatnia bliska osoba – 72-letnia siostra.
Pani Małgorzata wychodzi z suniami sama. Ja wiosną, latem i jesienią zabierałam ją codziennie na jeden dlugi, lesny spacer z moimi psami.
Zimą zabieram ją tylko w weekedny.
Mniejsza sunia – Nori – jest teraz w dwójnasób związana z mamą Wandy i nie pozwala żeby ktokolwiek inny z nią wyszedł. Elza – przeciwnie – uwielbia cały świat i wychodzi chętnie,jest ciągle niewybiegana, pani Małgosia mimo szczerych chęci nie daje rady zapewnić jej takiej dawki ruchu jakiej – jak przypuszczam – potrzebuje seterka.
Do tej pory Pani Malgosia nie chciala nawet myśleć o oddaniu Elzy, dzisiaj przyznala, że nie daje rady.

Elza ma około ośmiu lat ( według tego co powiedział weterynarz na samym początku, kiedy suczka została znaleziona).
Ma mocno posiwiałą mordkę i uszy. Jest zdrowa. problemy z nerkami i posikiwaniem minęły.
Jest łagodna, nie reaguje na powarkiwania i zaczepki mojego psa. Ludzi kocha. Podbiega do każdego wtulając się całą sobą i jak tylko się przy niej przykucnie kładzie łapę na ramieniu i wsadza głowę i nos gdzieś przy twarzy człowieka. Bardzo ciągnie na smyczy, choć pani Małgosia mieszka w bloku tuż przy samiutkim lesie i Elza może na spacerach choć chwilę pobiegać po łące albo gdzieś w chaszczach – a to uwielbia. Widać, że przestrzeń i bieganie to coś co kocha. W domu Elza zostaje bez problemów – jednak najczęściej jest z drugą suczką – Nori.
Zachowuje czystość, nie niszczy, nie wyje. Na spacerach nie reaguje na konie, rowery, nie ma zapędów mysliwskich, nie goni kotów.

Dwa problemy: ucieczki ( myślę, że spowodowane krótkimi i niewystarczającymi spacerami, kiedy wychodzimy na łąkę to Elza biega w euforii jakby była na wolności pierwszy raz w życiu.. ) I problem drugi – zbieractwo. Każdy śmietnik, każda znaleziona kostka, każda znaleziona chusteczka higieniczna….
Trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Szukamy dla niej najlepszego domu na świecie.
Pani Malgosia chcialaby, żeby był to dom gdzieś blisko ( mieszka w Świętochłowicach) ale zobaczymy jak będzie i jaki scenariusz napisze zycie…

Napisałam do Seterów w potrzebie i Fundacji SOS Dla Zwierząt.

Proszę Was o pomoc.

Kontakt:
agafaj@onet.eu
514-518-167

Zdjęcia są jakie są, robione telefonem….
Elza to wicher – zrobić jej ładne, nieporuszone zdjęcie to nie lada wyzwanie.

Jasza z Dogomanii.

Wątek Elzy na Dogo:

http://www.dogomania.pl/ląsk